Prokuratura Rejonowa dla Miasta Rzeszów wszczęła postępowanie 4271-5.Ds.424.2026 m. in. w sprawie „zaistniałego, w okresie od 29 marca 2021 r., w Rzeszowie, woj. podkarpackiego, przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez Radnych Sejmiku Województwa Podkarpackiego, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, w związku z podjęciem niezgodnej z obowiązującymi przepisami prawa uchwały nr XXXV/555/2021 w sprawie zmian w budżecie Województwa Podkarpackiego na rok 2021 rok w zakresie przyznania dotacji podmiotowej w kwocie 1.283.350,00 zł dla Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie z przeznaczeniem na realizację zadania pm. „Zakup narzędzi i akcesoriów do zabiegów metoda chirurgii robotycznej”, i tym samym działania na szkodę interesu publicznego, tj. o czyn z art. 231 par. 2 kk“””.
Tłumacząc na ludzki język, to jeden z wątków wprowadzania kilka lat temu robota, do obecnego szpitala uniwersyteckiego w Rzeszowie. Sensacja polega na tym, prokuratura chce, by za nieprawidłowości odpowiedzieli… radni. Nawet nie rozróżniając, głosowali za tym, czy nie. Kto naprawdę za tym wszystkim stoi, ujawnił już dawno Stanisław Kruczek dziś radny PiS. Ujawnił, ale… po pewnym czasie jakoś przestał o tym mówić… O pismach Kruczka w tej sprawie pisaliśmy, przypominając same pisma, już dawno temu: https://podkarpackidziennik.pl/co-wie-stanislaw-kruczek/.
Teraz mamy zagadnienie stricte moralne. Kruczka ruszy sumienie i powie publicznie prawdę, skoro realizowana jest koncepcja przerzucania winy na jego koleżanki i kolegów radnych? Którzy (jak zwykle…) tylko mniej więcej wiedzieli, za czym głosują – a są tacy, co mówią, że w tej sprawie do głosowania wręcz byli zmuszani, zastraszani? Kruczek da świadectwo prawdzie? Gdyby chciał, powinien przypomnieć odpowiedź na pytania:
Kto naprawdę zdecydował, że do KSW nr 1 ma trafić właśnie robot da Vinci z Krakowa?
Kto ustalił, że Województwo dopłaci publiczne pieniądze „na narzędzia”?
Kto przygotował warunki konkursu i projekt umowy?
Kto i jakimi argumentami przekonał radnych PiS, żeby zagłosowali za tą uchwałą?
Kto naprawdę kierował całym tym przedsięwzięciem, zanim sprawa trafiła pod głosowanie Sejmiku?
Póki co, apel w tej sprawie wystosował do Kruczka człowiek, który sam do dziś płaci cenę za próbę ujawniania prawdy o okolicznościach tej sprawy – czyli Jacek Kotula. Publikujemy za profilem Jacka Kotuli: https://www.facebook.com/share/1K4ZqXadCE/
List do Stanisława Kruczka
Radnego Sejmiku Woj. Podkarpackiego
Stanisławie,
Piszę do Ciebie, bo zanim Andrzej Szlęzak i ja zaczęliśmy przez następne lata wyjaśniać sprawę wprowadzenia robota da Vinci do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego Nr 1 w Rzeszowie, to właśnie Ty — jako członek Zarządu Województwa Podkarpackiego, wcześniej przez lata odpowiadający w Zarządzie za ochronę zdrowia — alarmowałeś, że sposób przygotowania tego przedsięwzięcia jest nie do zaakceptowania. Nie muszę dziś odwoływać się do naszych prywatnych rozmów ani do wszystkiego, co wtedy od Ciebie wiedzieliśmy, bo wystarcza to, co sam oficjalnie pisałeś i publikowałeś już w latach 2020–2021, a następnie — trzy lata później — potwierdziłeś i objaśniłeś jako świadek przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie w sprawie I C 1562/21. Już 2 grudnia 2020 r., a więc ponad miesiąc przed ogłoszeniem konkursu, w piśmie skierowanym do Jarosława Kaczyńskiego pisałeś o przygotowaniu KSW Nr 1 do wprowadzenia prywatnej spółki z Krakowa, z robotem Da Vinci, do którego Województwo zakupi narzędzia ze środków publicznych. W kolejnych oficjalnych wystąpieniach wracałeś do braku transparentności całego przedsięwzięcia, a 9 marca 2021 r. w piśmie do marszałka Władysława Ortyla, członków Zarządu oraz dyrektora Departamentu Ochrony Zdrowia żądałeś ujawnienia umowy i jej załączników, pytałeś o tytuł prawny oferenta do robota, pełny podział kosztów, biznesplan oraz prawidłowość finansowania całej operacji. 18 marca pisałeś do przewodniczącego Sejmiku Jerzego Borcza, zaś 22 marca do radnych Sejmiku i Zarządu Województwa, do wiadomości między innymi liderów Zjednoczonej Prawicy, Wojewody i NFZ, oświadczając, że nie uczestniczyłeś w przygotowaniu materiału firmowanego przez Władysława Ortyla i Damiana Bruda, sprzeciwiałeś się wprowadzaniu pod hasłem robotyki prywatnych spółek do publicznych szpitali, wskazywałeś możliwość działalności lobbingowej i wejścia w porozumienie, a całą konstrukcję przedsięwzięcia oceniałeś jako budzącą poważne wątpliwości prawne i ekonomiczne.
6 listopada 2024 r., zeznając przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie, wyjaśniłeś dokładniej, co wiedziałeś wtedy, gdy powstawały te pisma. Podczas przesłuchania odczytano Ci między innymi wiadomość z WhatsApp z 29 listopada 2020 r., w której pisałeś o fałszywej grze Władysława Ortyla, o konieczności współpracy podmiotu publicznego z prywatnym oraz o tym, że w budżecie Województwa mają znaleźć się pieniądze na narzędzia do da Vinci będącego własnością prywatnej spółki przy KSW Nr 1 (tak! pisałeś o tym 29 listopada 2020 roku, na długo przed podjęciem uchwały w tej sprawie przez Sejmik, co obecnie jest kluczowe, a o czym dalej!). Nie kwestionowałeś przed sądem tej wypowiedzi, lecz tłumaczyłeś jej kontekst, podkreślając, że byłeś zwolennikiem robotyzacji, ale przeciwnikiem sposobu, w jaki zdecydowano się ją przeprowadzić przy udziale zewnętrznego podmiotu. Pytany następnie o użyte przez siebie określenie fałszywa gra, powiedziałeś, że miałeś świadomość, iż pewne rozmowy są prowadzone ponad Tobą, a kiedy dopytywano Cię, przy jakiej decyzji zostałeś pominięty (jako członek zarządu, chyba wtedy jeszcze odpowiedzialny za ochronę zdrowia!), odpowiedziałeś wprost, że chodziło o sposób wprowadzenia robotyzacji do szpitali. Wyjaśniłeś również, dlaczego model współpracy publiczno-prywatnej budził Twój sprzeciw: w takim układzie koszty mogą pozostawać po stronie publicznej, podczas gdy korzyści ekonomiczne trafiają gdzie indziej, i potwierdziłeś, że już w końcu listopada 2020 r. byłeś przeciwny wprowadzeniu robota przy udziale prywatnego podmiotu.
Powiedziałeś przed sądem, że sprawa była omawiana na Komisji Ochrony Zdrowia, na Zarządzie i w Sejmiku i że od początku wiadomo, że taki model będzie przyjęty, że w pierwszym kroku firma, która posiada w Krakowie tego typu robot, będzie ten robot używała do operacji w szpitalu klinicznym. Potwierdziłeś, że jesienią 2020 r. wiadomo było, iż chodzi o robota znajdującego się w Krakowie, stwierdziłeś, że rozmowy zmierzały w kierunku krakowskim. Innymi słowy: nawet pod koniec 2024 roku, gdy od dawna zaprzestałeś publicznego wskazywania nieprawidłowości, przed sądem jednak potwierdziłeś to, przed czym oficjalnie ostrzegałeś już w latach 2020–2021.
Właśnie to jest centrum całej sprawy. Przed ogłoszeniem konkursu z 15 stycznia 2021 r. znany był już nie abstrakcyjny pomysł robotyzacji, ale zasadniczy model konkretnego przedsięwzięcia: wiadomo było, że chodzi o egzemplarz da Vinci znajdującego się w Krakowie, że urządzenie pozostanie związane z prywatnym podmiotem, że do publicznego szpitala ma wejść zewnętrzna spółka i że z pieniędzy Województwa mają zostać pokryte narzędzia potrzebne do wykonywania zabiegów. Jeżeli te elementy były znane jeszcze przed wszczęciem formalnej procedury, to zasadnicze pytanie brzmi, co rzeczywiście miał rozstrzygnąć późniejszy konkurs i czy jego wynik nie był w istotnym zakresie przesądzony wcześniejszymi ustaleniami.
To pytanie jest tym poważniejsze, że warunki konkursu odwoływały się bezpośrednio do marki da Vinci, a więc konkretnego produktu konkretnego producenta, zamiast opisać oczekiwane parametry funkcjonalne w sposób rzeczywiście otwierający procedurę na konkurencję. Równie ważny jest aspekt finansowy, na który sam od początku zwracałeś uwagę. Informacja, że Województwo później dołoży pieniądze na narzędzia, nie była technicznym dodatkiem do przedsięwzięcia, lecz elementem zasadniczo zmieniającym jego ekonomikę. Oferent wiedzący wcześniej, że znacząca część kosztów zużywalnych materiałów zostanie pokryta z budżetu publicznego, mógł przecież kalkulować opłacalność swojej oferty zupełnie inaczej niż potencjalny konkurent, który takiej wiedzy nie posiadał i musiałby przyjąć, że koszty te poniesie sam w ramach wynagrodzenia za wykonywane świadczenia. Podczas przesłuchania w 2024 r. sam powiedziałeś, że Twoje zastrzeżenia nie dotyczyły finansowania procedur przez NFZ jako takiego, lecz właśnie sposobu finansowania, który określiłeś jako dofinansowywanie działalności prywatnej spółki prowadzącej procedury robotyczne.
To wszystko następnie opisał Andrzej Szlęzak jako przewodniczący Komisji Rewizyjnej w projekcie raportu z kontroli KSW Nr 1. Za szczególnie istotne dla odtworzenia genezy przedsięwzięcia uznał właśnie Twoje oficjalne pisma z 9, 18 i 22 marca 2021 r. i zestawił je z protokołami Komisji, dokumentami konkursowymi, materiałami dotyczącymi przyszłego finansowania narzędzi oraz kontaktów z osobami związanymi z podmiotem krakowskim. Komisja zwróciła uwagę na warunki konkursu wskazujące konkretną technologię oraz na projekt umowy zawierający postanowienia niesymetryczne, chroniące w większym stopniu interes oferenta niż interes publicznego szpitala, i postawiła wprost pytanie, kto rzeczywiście przygotowywał dokumentację konkursową, zwłaszcza projekt umowy, oraz czy za całym mechanizmem — łącznie z późniejszą dotacją z budżetu Województwa — nie stały osoby działające wspólnie i w porozumieniu. Prace nad tym raportem były następnie blokowane i utrudniane — sam wiesz, przez kogo — ale zgromadzonych dokumentów nie udało się unicestwić. Andrzej skierował je następnie do organów państwa i przez kolejne lata razem próbowaliśmy doprowadzić do rzeczywistego wyjaśnienia sprawy.
Dzisiaj dochodzimy do sytuacji, którą, uznałem za konieczne, skonfrontować z Twoim sumieniem. Postanowieniem z 21 września 2026 r., sygn. 4271-5.Ds.424.2026, Prokuratura Rejonowa dla miasta Rzeszowa wszczęła śledztwo m. in. w sprawie przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez „Radnych Sejmiku Województwa Podkarpackiego”, działających — według opisu czynu — w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, w związku z podjęciem 29 marca 2021 r. uchwały nr XXXV/555/2021, którą przeznaczono 1 283 350 zł na zakup narzędzi i akcesoriów do chirurgii robotycznej. Użyte przez prokuraturę sformułowanie ma podstawowe znaczenie: nie napisano o radnych, którzy głosowali za, nie wskazano grupy osób podejmujących określone działania ani nie wyłączono radnych, którzy przedsięwzięcie później kontrolowali i zawiadamiali organy ścigania — napisano po prostu o „Radnych Sejmiku Województwa Podkarpackiego”. Postępowanie jest oczywiście nadal prowadzone w sprawie, więc nie oznacza to jeszcze przedstawienia zarzutów mnie, Andrzejowi ani komukolwiek innemu, ale sposób opisania czynu obejmuje zbiorczo kategorię radnych Sejmiku, a więc nie wyłącza również mnie i Andrzeja Szlęzaka — dwóch ludzi, którzy przez następne lata próbowali ustalić, kto ten mechanizm naprawdę przygotował.
Na tym właśnie polega absurd obecnej sytuacji. My ze Szlęzakiem badaliśmy tę sprawę, zbieraliśmy dokumenty, składaliśmy interpelacje, prowadziliśmy kontrolę Komisji Rewizyjnej i zawiadamialiśmy organy ścigania, a teraz prokuratura konstruuje opis czynu w taki sposób, że również my mieścimy się w zbiorczym określeniu osób, których działanie ma być badane jako potencjalne przekroczenie uprawnień. Tymczasem materiał zgromadzony w tej sprawie, w tym przede wszystkim Twoje pisma i Twoje późniejsze zeznania, prowadzi w zupełnie inną stronę: do osób, które jeszcze przed konkursem znały konkretny model przedsięwzięcia, prowadziły rozmowy z podmiotem prywatnym, wiedziały, jaki robot ma trafić do szpitala, znały plan finansowania narzędzi oraz przygotowywały konkurs i konstrukcję umowy. Sam wiesz najlepiej, do kogo prowadzi. Oczywiście, ja z Andrzejem nie obawiamy się realnie żadnej odpowiedzialności. Wręcz przeciwnie, podejmiemy działania dla wyjaśnienia, jakim cudem właściwie prokuratura poszła w takim kierunku? Również w tym przypadku, Ty wiesz zapewne doskonale, na czym ten „cud” polegał…
Jednak, Stanisławie, masz dzisiaj szczególny moralny obowiązek zabrać głos. Ani ja, ani Andrzej nie obawiamy się odpowiedzialności za własne działania — przez lata właśnie my próbowaliśmy tę sprawę wyjaśnić i jesteśmy gotowi odpowiedzieć na każde pytanie prokuratury, choć nie można pozostawić bez podkreślenia faktu, że prokuratura nawet obecnie formułuje treść postanowienia w taki sposób, iż obejmuje ono również mnie, Andrzeja i innych radnych, którzy głosowali przeciw tej uchwale. Trudno uznać za przypadek, że opis czynu został skonstruowany właśnie w ten sposób. Problem polega na czym innym: z postanowienia wynika, że prokuratura chce badać odpowiedzialność radnych Sejmiku, a więc także tych radnych, którzy 29 marca 2021 r. zagłosowali za uchwałą przedstawioną im przez Zarząd, niekoniecznie mając wiedzę o tym, jakie rozmowy i ustalenia poprzedzały to głosowanie, kto przygotował cały model przedsięwzięcia, kto wiedział przed konkursem, jaki robot i czyjego podmiotu ma zostać wprowadzony do KSW Nr 1, oraz kto wcześniej zakładał, że Województwo dołoży publiczne pieniądze na narzędzia. Ty wiesz o tym więcej niż większość z nich, bo to Ty jeszcze przed ogłoszeniem konkursu alarmowałeś, że model jest już przygotowywany, a później oficjalnie kwestionowałeś sposób jego realizacji i przed sądem potwierdziłeś, że rozmowy zmierzały w kierunku konkretnego podmiotu z Krakowa. Dlatego masz dziś moralny obowiązek dać świadectwo temu, kto naprawdę przygotowywał to przedsięwzięcie i kto podejmował zasadnicze decyzje, zanim sprawę przedstawiono radnym do głosowania. Jeżeli okaże się, że któryś z radnych znał wcześniejsze ustalenia, uczestniczył w nich albo świadomie wspierał działania naruszające prawo, powinno to zostać ustalone indywidualnie w toku postępowania. Nie można jednak odwracać kolejności i zaczynać od zbiorczej odpowiedzialności radnych, zanim ustali się osoby, które cały mechanizm wymyśliły, przygotowały i doprowadziły do jego realizacji. Moralnie niedopuszczalna byłaby sytuacja, w której osoby rzeczywiście odpowiedzialne za stworzenie tego mechanizmu pozostawałyby w cieniu, podczas gdy odpowiedzialność skupiałaby się na radnych, którym na końcu przedstawiono gotową uchwałę do głosowania. Ty wiesz również, kto tych radnych przekonywał, w jaki sposób to robił i jakich argumentów używał, aby skłonić ich do zagłosowania za tą nieszczęsną uchwałą. Jeżeli większość z nich rzeczywiście nie rozumiała całego mechanizmu, nie znała wcześniejszych ustaleń ani ekonomicznego znaczenia finansowania narzędzi, to tym bardziej masz moralny obowiązek powiedzieć dzisiaj publicznie, kto przedstawił im tę decyzję jako rozwiązanie, które powinni poprzeć, kto zapewniał ich o jej prawidłowości i na jakiej podstawie uzyskano dla niej większość. Dlatego właśnie teraz powinieneś powiedzieć wszystko, co wiesz: kto tym naprawdę kierował, kto prowadził wcześniejsze rozmowy, kto znał plan finansowania, kto przygotował radnych do głosowania (a może zmuszał? powiedz Stanisławie prawdę!), kto i jakimi argumentami przekonał ich do poparcia uchwały oraz kto doprowadził do tego, że znaleźli się przed gotową decyzją. Kiedyś miałeś odwagę o tym pisać, w 2024 r. mówiłeś o tym przed sądem — dzisiaj masz moralny obowiązek dać publicznie świadectwo prawdzie.
Z poważaniem,
Jacek Kotula
Radny VI Kadencji Sejmiku Województwa Podkarpackiego


Dodaj komentarz