Andrzej Szlęzak i Jacek Kotula skierowali do Prokuratora Krajowego Dariusza Korneluka zawiadomienie dotyczące sposobu prowadzenia przez rzeszowskie jednostki prokuratury spraw związanych z wprowadzeniem systemu da Vinci do Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego Nr 1 w Rzeszowie. Żądają natychmiastowego odwołania kierownictwa Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie oraz Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.
Szlęzak i Kotula uważają, że wszystkie trzy szczeble rzeszowskiej prokuratury przez kolejne lata dowiodły, iż w obecnym układzie personalnym i organizacyjnym nie są zdolne do niezależnego i skutecznego wyjaśnienia sprawy da Vinci. Ich zdaniem nie mamy już do czynienia z pojedynczymi błędami konkretnych prokuratorów, lecz z wieloletnim mechanizmem blokowania, rozpraszania i kierowania postępowań tak, aby nie doprowadziły one do rzeczywistego zbadania odpowiedzialności osób znajdujących się na najwyższym poziomie decyzyjnym.
Bezpośrednim powodem wystąpienia jest postanowienie Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów z 21 września 2026 r., sygn. 4271-5.Ds.424.2026, w którym prokuratura objęła podejrzeniem możliwość popełnienia przestępstwa przez zbiorczo określonych „Radnych Sejmiku Województwa Podkarpackiego” w związku z uchwałą przeznaczającą 1 283 350 zł na zakup narzędzi do chirurgii robotycznej. Oznacza to, że kierunek postępowania obejmuje także Jacka Kotulę i Andrzeja Szlęzaka — radnych, którzy tę sprawę ujawniali, kontrolowali i przez lata domagali się jej wyjaśnienia.
Szlęzak i Kotula uznali to za ostateczne przekroczenie granic tego, co — w ich ocenie — prokuratury robią z tą sprawą od kilku lat. Najpierw odmówiono wszczęcia śledztwa mimo obszernego materiału przygotowanego przez Andrzeja Szlęzaka jako przewodniczącego Komisji Rewizyjnej, następnie blokowano merytoryczną kontrolę tej decyzji, po zmianie władzy Prokurator Okręgowy Dariusz Brzykowski ponownie uznał wcześniejsze rozstrzygnięcie za prawidłowe, a gdy Prokuratura Regionalna niuansowała tę ocenę sugerując wszczęcie śledztwa, sprawę pozostawiono w tych samych strukturach, część materiałów skierowano do dawnego postępowania w Lublinie, a nowe śledztwo poprowadzono „w głąb i wszerz” (dyrekcja szpitala, radni), lecz nadal nie „w górę” — w kierunku Zarządu Województwa i marszałka Władysława Ortyla.
Autorzy pisma stawiają więc wprost pytanie, czy rzeszowskie jednostki prokuratury nadal nie pozostają pod faktycznym wpływem lokalnego ośrodka polityczno-partyjnego PiS i czy właśnie dlatego przez lata unikają postępowań mogących doprowadzić do odpowiedzialności polityków tego ugrupowania. W ich ocenie najnowsze postanowienie wzmacnia to podejrzenie, bo zamiast skierować śledztwo na osoby przygotowujące i organizujące cały mechanizm, prokuratura kieruje podejrzenie również na tych, którzy ten mechanizm ujawniali i próbowali doprowadzić do jego wyjaśnienia.
Szlęzak i Kotula żądają przekazania całego kompleksu spraw jednemu prokuratorowi spoza podległych rzeszowskich struktur, najlepiej z Prokuratury Krajowej, oraz odrębnego zbadania przez Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, czy działania i zaniechania samych prokuratorów nie miały charakteru przestępczego. Jeżeli te podejrzenia się potwierdzą, domagają się odpowiedzialności karnej osób, które miały wykorzystywać prokuraturę do ochrony polityków i odwracania kierunku ścigania od rzeczywistych decydentów.
Publikujemy całość pisma.

















Dodaj komentarz