Kilka miesięcy temu były dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie, Janusz Ławiński, usłyszał zarzuty obejmujące jedne z najpoważniejszych przestępstw, jakie mogą zostać postawione lekarzowi oraz osobie pełniącej funkcję kierowniczą w publicznej placówce ochrony zdrowia. Prokuratura Okręgowa w Katowicach przedstawiła mu m.in. zarzuty oszustwa z art. 286 § 1 kodeksu karnego, zagrożonego karą do 8 lat pozbawienia wolności, oraz – w odniesieniu do największego bloku finansowego – oszustwa mienia znacznej wartości z art. 294 § 1 kk, za które grozi od roku do 10 lat więzienia. Oprócz tego zarzucono mu wielokrotne poświadczenie nieprawdy w dokumentacji medycznej z art. 271 § 3 kk, a także przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu – narażenie pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 §1 i §2 kk) oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 156 § 1 pkt 2 kk). Prokuratura podkreśliła również, że wiele z tych czynów miało charakter ciągły, co opisano poprzez zastosowanie art. 12 § 1 kk, a to wpływa na sposób wymiaru kary i świadczy o ich powtarzalności oraz zaplanowaniu. Ta bardzo szeroka podstawa zarzutów oznacza, że śledczy uznali działania Ławińskiego za wielowątkowe, powtarzalne i obciążone wyjątkowo poważnymi konsekwencjami – finansowymi, dokumentacyjnymi, a przede wszystkim zdrowotnymi. Właśnie dlatego pod koniec 2025 roku, po kilku miesiącach szczegółowego postępowania, prokurator wydał postanowienie o zastosowaniu wobec Ławińskiego środka zapobiegawczego w postaci zawieszenia prawa wykonywania zawodu lekarza. Były dyrektor nie zgodził się z tą decyzją i złożył zażalenie. Dziś jednak sąd w Katowicach jednoznacznie odrzucił jego zarzuty, uznając decyzję prokuratury za prawidłową i pozostawiając zawieszenie w mocy. Oznacza to, że Janusz Ławiński nadal nie może wykonywać zawodu lekarza, a śledztwo toczy się przy utrzymaniu środków zabezpieczających.
Sprawa, którą prowadzi Prokuratura Okręgowa w Katowicach, obejmuje kilka powiązanych ze sobą obszarów. Pierwszy, najobszerniejszy blok dotyczy rozliczeń wobec NFZ pięćdziesięciu zabiegów prostatektomii radykalnej jako procedur robotycznych z użyciem systemu da Vinci. Zdaniem śledczych zabiegi te nie spełniały warunków określonych w przepisach – w szczególności dotyczących obowiązkowego doświadczenia operatora, które powinno zostać potwierdzone przez właściwego konsultanta wojewódzkiego. Mimo to komunikaty statystyczne kierowane do NFZ kwalifikowały je jako procedury o najwyższej wycenie, oznaczone jako świadczenia robotyczne L31R. Prokuratura utrzymuje, że faktycznie powinny one były zostać rozliczone jako procedury laparoskopowe L31L, a naruszenie w tym zakresie doprowadziło Narodowy Fundusz Zdrowia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem i wypłacenie kwot łącznie 1 453 313 zł. Mechanizm opisano jako działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na rzecz szpitala.
Oprócz tego szerokiego wątku prokuratura opisała także liczne, powtarzające się epizody innych nieprawidłowości, polegające na czymś znacznie poważniejszym niż tylko to braku doświadczenia operatora. W wielu przypadkach – rozciągniętych na kilka miesięcy i obejmujących różnych pacjentów – w dokumentach medycznych i administracyjnych wskazywano, że przeprowadzono pełną radykalną prostatektomię z użyciem systemu robotycznego, choć – jak twierdzi prokuratura – faktyczny przebieg zabiegów temu nie odpowiadał. Wykryto liczne sytuacje, w których w protokołach operacyjnych pojawiał się zapis o usunięciu prostaty, mimo że operacja taka nie została wykonana. Następnie te same informacje pojawiały się w kartach informacyjnych pacjenta oraz w wykazach bloku operacyjnego.
Konsekwencją tego jest poświadczanie nieprawdy w dokumentacji medycznej. Ławiński miał, według prokuratury, wielokrotnie wpisywać do protokołów operacyjnych, kart informacyjnych pacjenta i dokumentacji zbiorczej informacje niezgodne ze stanem faktycznym. Dotyczyło to zarówno wskazywania przeprowadzenia radykalnej prostatektomii, jak i istnienia efektu zabiegowego w postaci usunięcia prostaty, co miało nie mieć miejsca. Tego rodzaju wpisy nie tylko wpływają na rozliczenia finansowe, lecz także zafałszowują historię choroby i mogą prowadzić do niewłaściwego dalszego leczenia pacjentów.
Najbardziej dramatyczna część sprawy dotyczy właśnie samych zabiegów i ich konsekwencji zdrowotnych. W co najmniej kilku przypadkach Ławiński nie przeprowadził radykalnej prostatektomii, choć taki zabieg był zgłaszany i rozliczany – ale najważniejsze, to miało skutkować ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu pacjenta w postaci trwałego kalectwa oraz narażeniem go na poważne następstwa wynikające z braku radykalnego leczenia nowotworu prostaty, czyli niedokonania niezbędnego usunięcia nowotworu.


Dodaj komentarz