Afera RARR od pisania dziurawych zasad w Warszawie do kryzysu w Rzeszowie

Jarosińska-Jedynak – od pisania dziurawych zasad w Warszawie do kryzysu w Rzeszowie

RARR rozdawał pieniądze KPO według zasad współtworzonych przez Małgorzatę Jarosińską-Jedynak – dziś członka zarządu Władysława Ortyla. Gdy była ministrem funduszy, jej resort opracowywał reguły programu. Teraz, nadzorując RARR, powinna wytłumaczyć się podwójnie: z tego, jak te zasady powstały i dlaczego dziś prowadzą do nadużyć. Jeśli nie potrafi – powinna odejść razem z całym zarządem.

Kryzys wokół wydatkowania środków z Krajowego Planu Odbudowy w województwie podkarpackim ma twarz nie tylko marszałka Władysława Ortyla, ale także jego bliskiej współpracowniczki – Małgorzaty Jarosińskiej-Jedynak. Dziś zasiada ona w zarządzie województwa, współodpowiadając politycznie za Rzeszowską Agencję Rozwoju Regionalnego S.A., która oceniała i obsługiwała wnioski o dotacje z KPO. Podległa zarządowi województwa RARR stała się bohaterką ogólnopolskiej afery, gdy okazało się, iż w różnych instytucjach wydających środki pojawiły się projekty umożliwiające wydatki z KPO na atrakcje – od jachtów, przez solaria, po kursy niezwiązane z działalnością hotelarską czy gastronomiczną, aż po klub dla swingersów.

Warto przypomnieć fakty sprzed kilku lat: Jarosińska-Jedynak, jako minister funduszy i polityki regionalnej w rządzie PiS (2019–2020), zajmowała się przygotowaniem mechanizmów wdrażania KPO w Polsce. To w jej resorcie powstawały procedury, które dziś – w obliczu kontroli PARP – okazują się pełne luk, pozwalających na finansowanie inwestycji niepowiązanych z realnymi potrzebami sektora HoReCa czy turystyki.

I to nie był epizod zamknięty w 2020 roku. Po odwołaniu z funkcji ministra została wiceministrem w tym samym resorcie, kontynuując nadzór nad polityką funduszy europejskich i Regionalnymi Programami Operacyjnymi. W listopadzie i grudniu 2023 roku ponownie objęła funkcję ministra funduszy i polityki regionalnej. Oznacza to, że przez cały kluczowy okres projektowania i pierwszej fazy wdrażania KPO miała realny wpływ na kształt i sposób działania systemu. Czy w tej sytuacji można w ogóle twierdzić, że nie rozumiała – a wraz z nią Ortyl i cały zarząd – co dzieje się w RARR?

Mamy więc pełną ciągłość personalną i polityczną: te same ręce, które w Warszawie pisały dziurawe zasady, dziś w Rzeszowie nadzorują ich stosowanie. Efekt? Te same błędy, te same nadużycia – tylko tym razem za pieniądze mieszkańców Podkarpacia.

Jeśli marszałek Ortyl i jego zarząd, w tym Małgorzata Jarosińska-Jedynak, nie potrafią przedstawić opinii publicznej rzetelnych, weryfikowalnych i przekonujących wyjaśnień, powinni podać się do dymisji. Podkarpacie nie może dłużej płacić za polityczne „dzieła” osób, które najpierw zaprojektowały wadliwy system, a teraz udają, że problem ich nie dotyczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *