PiS chce rozliczać Szpital Południowy. A co z Rzeszowem?

PiS chce rozliczać Szpital Południowy. A co z Rzeszowem?

Sprawę Szpitala Południowego PiS próbuje dziś opowiedzieć bardzo prosto: oto afera Platformy. Młody działacz związany z KO, duże pieniądze, funkcja na SOR-ze bez właściwych kwalifikacji, możliwe specjalne traktowanie znajomych polityków i warszawski ratusz, który miał nie widzieć tego, co działo się tuż pod jego nosem. Politycznie to wygodna opowieść, bo łatwo ją zamknąć w jednym haśle: tak wygląda państwo Trzaskowskiego i Tuska.

Tyle że prawdziwy problem jest poważniejszy. Nie chodzi wyłącznie o to, czy Dawid Kasprzyk był partyjnym karierowiczem i ile zarobił. Ważniejsze jest pytanie, czy w publicznym szpitalu powstał system, w którym polityczne znajomości, niejasne funkcje, pieniądze, słaby nadzór i organizacyjny chaos mogły odbić się na bezpieczeństwie pacjentów.

Bo gdy były ordynator Szpitala Południowego zaczął mówić nie tylko o układach i wynagrodzeniach, ale też o błędach przy intubacji, zgonach i pacjentach traktowanych jak fantomy, ta sprawa przestała być zwykłą aferą kadrową. Weszła na dużo cięższy poziom: odpowiedzialności za zdrowie i życie ludzi.

W tym miejscu kończy się moralna wiarygodność PiS, jako oskarżyciela KO.

Jeżeli dziś politycy PiS bronią Emila Jędrzejewskiego jako sygnalisty, to warto zapytać: gdzie byli wtedy, gdy na Podkarpaciu podobną rolę pełnił prof. Krzysztof Gutkowski? Dlaczego wtedy nie widziano w nim sygnalisty, tylko człowieka, którego można było osłabiać anonimami, pomówieniami i cieniem rzekomej korupcji?

W szpitalu przy Szopena w Rzeszowie, czyli w politycznym mateczniku PiS, pojawił się bardzo podobny schemat. Był duży projekt, publiczne pieniądze, NFZ, dokumentacja, polityczny prestiż i pytania o bezpieczeństwo pacjentów. Robot da Vinci miał być symbolem nowoczesności regionu. Projekt popierał marszałek Władysław Ortyl z PiS. Ale zanim robot wszedł do szpitala, z drogi zaczęto usuwać ludzi, którzy zadawali niewygodne pytania.

Prof. Gutkowski kwestionował tryb, sens i bezpieczeństwo wprowadzenia robota. Niedługo potem został wyrzucony ze szpitala po anonimowych doniesieniach o rzekomej korupcji. Później okazało się, że pacjentka wskazana w jednym z donosów nigdy nie miała z nim kontaktu, a ktoś wykorzystał jej prawdziwe dane i historię choroby do stworzenia fałszywej historii. Trudno uznać to za uczciwe wyjaśnianie nieprawidłowości. Bardziej wyglądało to na mechanizm: oczernić, usunąć, zostawić cień podejrzenia i przepchnąć projekt, który miał polityczne błogosławieństwo.

Potem sprawa wróciła w jeszcze poważniejszej formie. Janusz Ławiński, dyrektor tego szpitala, usłyszał najpierw zarzuty dotyczące rozliczeń z NFZ. Zabiegi z użyciem robota da Vinci miały być rozliczane jako wysoko wyceniane procedury robotyczne, choć według śledczych nie spełniały warunków finansowania. Chodziło o około 1,5 mln zł i kilkadziesiąt zabiegów. Później prokuratura rozszerzyła zarzuty o narażenie pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a w jednym przypadku także o spowodowanie takiego uszczerbku.

Czy nie mamy dokładnie tego samego, co teraz w Szpitalu Południowym? Najpierw pojawiają się pieniądze, NFZ, dokumenty, stanowiska i wpływy. A potem przychodzi pytanie najważniejsze: czy fikcja organizacyjna i finansowa nie zamieniła się w fikcję medyczną, za którą mogli płacić pacjenci?

Dlatego zanim PiS zrobi ze Szpitala Południowego moralny akt oskarżenia przeciwko całej Platformie, powinien odpowiedzieć także na własne pytania. Czy, nim rzucą się na młodziaka z KO, nie powinni najpierw przeprosić prof. Krzysztofa Gutkowskiego w Rzeszowie i rozliczyć tych wysokich funkcjonariuszy PiS, którzy w tej sprawie odegrali dokładnie taką samą rolę jaką teraz PiS próbuje przypisać Trzaskowskiemu, a nawet Tuskowi?

Sprawę Szpitala Południowego trzeba wyjaśnić do końca. Bez taryfy ulgowej. Ale PiS nie może dziś udawać, że właśnie odkrył świętą zasadę ochrony sygnalistów. Gdy sygnalista uderzał w ich własny układ na Podkarpaciu, nie był bohaterem. Był problemem do usunięcia.

Tak zniszczono znanego lekarza. W tle polityk PiS i afera o robota

https://wiadomosci.onet.pl/rzeszow/znany-lekarz-zniszczony-anonimami-w-tle-robot-da-vinci-i-wazny-polityk-pis/klbmsyx

Operacje na robocie da Vinci. „Pacjenci byli królikami doświadczalnymi, to będzie jedna z większych afer w Polsce”

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/operacje-na-robocie-da-vinci-to-bedzie-jedna-z-wiekszych-afer-w-polsce/0wwy1wv

Podejrzane operacje w Rzeszowie. Urolog usunął prostatę tylko na papierze

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/podejrzane-operacje-w-rzeszowie-znany-urolog-oskarzony/4mb2jbj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *