W opublikowanym właśnie przez „Gazetę Wyborczą” w Rzeszowie wywiadzie Agaty Kulczyckiej z Marcinem Rusiniakiem, dyrektorem Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, czytelnik otrzymuje rozbudowaną opowieść o planach budowy nowego szpitala onkologicznego w Świlczy za 300 milionów złotych oraz o kolejnych etapach inwestycji, które mają kosztować nawet miliard złotych. Rusiniak mówi o procedurach przetargowych, etapowaniu projektu, rozmowach z architektami i wizji nowoczesnej opieki onkologicznej. Tekst jest pełen szczegółów technicznych i finansowych, a jego ton jest jednoznacznie pozytywny – podkreśla skalę i znaczenie przedsięwzięcia dla regionu.
Problem polega na tym, że w momencie publikacji trwa gorąca debata publiczna o wyrzuceniu profesora onkologii z tego samego szpitala – kierownika kliniki, dr. hab. n. med. Tomasza Kubiatowskiego, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego. To temat, który budzi emocje w środowisku medycznym, uniwersyteckim, wywołał protesty lekarzy i listy otwarte. W takiej sytuacji pominięcie pytania o tę decyzję jest poważnym błędem – zarówno z punktu widzenia rzetelności dziennikarskiej, jak i zasad profesjonalnej komunikacji kryzysowej. Wywiad, który ignoruje kontekst kadrowy, wygląda jak materiał promocyjny, a nie niezależna rozmowa. Jeśli nawet red. Kulczycka zdecydowała się na formułę kelnerskiego wywiadu, to powinna doradzić rozmówcy, że tak się nie zarządza kryzysem. W sytuacji, gdy instytucja jest w ogniu publicznej dyskusji, publikowanie wyłącznie pozytywnych treści jest kontrproduktywne. Zamiast łagodzić napięcia, wzmacnia wrażenie manipulacji i pogłębia kryzys wizerunkowy.
Nawet z perspektywy propagandy – jest to błąd. Dalej są tacy, co wierzą w metody Kurskiego i Urbana? Rusiniak nie umie w takie rzeczy? To kto go zrobił dyrektorem szpitala? Klasyczne zasady mówią jasno: jeśli jest problem, trzeba go adresować, choćby w sposób kontrolowany. Milczenie w sprawie, która dotyczy kluczowej dziedziny działalności szpitala, wygląda jak próba ukrycia faktów. Brak pytania o to, jak szpital zamierza realizować ambitne plany bez autorytetów w onkologii, podważa wiarygodność całej narracji. Czytelnik, świadomy debaty, dostrzega tę lukę natychmiast i interpretuje ją jako klakierstwo. Efekt jest odwrotny od zamierzonego: zamiast wzmocnić wizerunek instytucji, wywiad go osłabia, a media tracą reputację rzetelnego źródła informacji. Transparentność i odwaga w komunikacji są dziś jedyną skuteczną drogą – zarówno dla mediów, jak i dla instytucji publicznych. Ignorowanie problemu w momencie publikowania materiału o strategicznych inwestycjach to nie jest profesjonalne zarządzanie kryzysem, lecz jego pogłębianie.


Dodaj komentarz