Czy Kłak przełamie imposybilizm prokuratury?

Kłak stanowczo w sprawie CPAC: czy prokuratura pozoruje działania?

Radny sejmiku województwa podkarpackiego Krzysztof Kłak zabiera kolejny raz głos w sprawie postępowania dotyczącego konferencji CPAC Poland. W swoim oświadczeniu podkreśla, że sprawa przestała być lokalnym problemem w momencie, gdy stała się jednym z kluczowych wątków tajnego posiedzenia Sejmu RP, gdy po tym posiedzeniu została jednoznacznie osadzona w kontekście bezpieczeństwa państwa przez publiczną wypowiedź Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska. Premier mówił wprost: „Jak to jest możliwe, że za pieniądze firmy, która powstała z pieniędzy przestępczych, a następnie została uratowana przez pieniądze rosyjskie, bawili się albo organizowali swoje życie publiczne imprezy ludzie PiS-owskiej władzy?” W tym kontekście Kłak zwraca uwagę, że prokuratura prowadząca postępowanie w sprawie nieprawidłowości wokół CPAC (postępowanie wszczęto jeszcze w lipcu) od wielu miesięcy utrzymuje sprawę w fazie in rem, bez przedstawienia zarzutów konkretnym osobom, mimo że – jak podkreśla – materiał dowodowy dostępny od dawna powinien pozwolić na przejście do kolejnego etapu.

Radny wskazuje na nielogiczność ostatnich działań prokuratury. Zamiast skoncentrować się na odpowiedzialności osób, które podejmowały decyzje o wydatkowaniu środków publicznych, prokuratura kieruje swoje czynności w obszary, które nie mają znaczenia dla meritum sprawy. „Ustalanie listy amerykańskich gości konferencji CPAC jest całkowicie niezrozumiałe. Goście z USA nie uczestniczyli w procesie decyzyjnym, nie podpisywali umów i nie ponoszą odpowiedzialności za konstrukcję prawną finansowania wydarzenia” – podkreśla Kłak.

Co więcej, właśnie ten wątek stał się natychmiast paliwem dla akcji medialnej Telewizji Republika i portalu Niezalezna.pl, które przedstawiły działania prokuratury jako atak na relacje polsko-amerykańskie. W efekcie śledztwo dotyczące wydatkowania środków publicznych zostało w przestrzeni publicznej przekształcone w rzekomy konflikt geopolityczny. „Trudno oprzeć się wrażeniu, że dobór takiej czynności – nieistotnej dla sprawy, a jednocześnie nośnej propagandowo – obiektywnie ułatwił ten atak medialny” – dodaje radny.

Podobne wątpliwości budzi skierowanie do policji czynności dotyczących analizy wpływu przekazu medialnego na świadków. „Wypowiedzi Michała Rachonia i innych osób były publiczne, wielokrotnie powtarzane, dostępne w sieci. Ich treść oraz potencjalny wpływ na świadków nie wymagały skomplikowanych ustaleń operacyjnych. Przekazanie tego wątku do policji sprawia wrażenie kolejnego odsunięcia w czasie zasadniczych decyzji procesowych” – ocenia Kłak.

Jak się dowiadujemy, Krzysztof Kłak skierował w tych sprawach pismo również do Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka. Radny nie ukrywa, że liczy na to, iż nabierająca impetu działalność Ministra sprawi, że wszystkie nieprawidłowości rządów PiS na Podkarpaciu zostaną wyjaśnione. „Sprawa CPAC jest chronologicznie jedną z ostatnich, ale kalibrem bardzo grubą sprawą – zwłaszcza od czasu, gdy publiczne wypowiedzi Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska ukazały jej bardzo szeroki, ogólnopolski, a nawet międzynarodowy kontekst, także dotyczący wątpliwości związanych z działalnością firm kryptowalutowych” – podkreśla Kłak.

Rzeszów, dnia 15 grudnia 2025 roku OŚWIADCZENIE Jako radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego i przewodniczący Komisji Rewizyjnej czuję się zobowiązany poinformować opinię publiczną o mojej ocenie działań Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie w sprawie o sygnaturze 3036-1.Ds.77.2025, dotyczącej finansowania konferencji CPAC Poland 2025 ze środków publicznych. Sprawa ta ma bezsporne znaczenie publiczne, co zostało potwierdzone w związku z tajnym posiedzeniem Sejmu, w publicznej wypowiedzi Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska po tym posiedzeniu. Od tego momentu sprawa CPAC przestała być lokalnym problemem samorządowym, a stała się kwestią o randze państwowej. W tym kontekście dotychczasowy sposób prowadzenia postępowania przez prokuraturę budzi mój poważny niepokój. Zamiast skoncentrować się na zasadniczym pytaniu, czyli na odpowiedzialności osób, które podejmowały decyzje o wydatkowaniu środków publicznych, podejmowane były czynności, które nie przybliżają sprawy do rozstrzygnięcia. Dotyczy to w szczególności ustalania listy amerykańskich gości konferencji CPAC, którzy nie uczestniczyli w procesie decyzyjnym, nie podpisywali umów i nie odpowiadają za konstrukcję prawną finansowania wydarzenia. Ten wątek, pozbawiony znaczenia dla meritum, stał się jednocześnie paliwem dla agresywnej narracji medialnej Telewizji Republika, przedstawiającej działania prokuratury jako rzekomy „atak na relacje polsko-amerykańskie”. Podobne wątpliwości budzi przekazanie policji czynności dotyczących analizy wpływu przekazu medialnego na świadków. Wypowiedzi te były publiczne i powszechnie dostępne, a ich znaczenie mogło zostać ocenione bezpośrednio przez prokuratora prowadzącego. Takie działania sprawiają wrażenie odsuwania w czasie kluczowych decyzji procesowych. Najpoważniejszym problemem pozostaje jednak kwestia jawności postępowania. Prokurator prowadzący, indagowany o powody przedłużania śledztwa, ograniczył się do
jednego zdania: że postępowanie jest niejawne i nie ma potrzeby informowania o jego przebiegu. Jest to dokładnie ta sama praktyka, z jakiej korzystano w czasach rządów PiS – zarówno w sprawach dotyczących odpowiedzialności polityków tej formacji, jak i w postępowaniach prowadzonych instrumentalnie przeciw osobom niewygodnym politycznie. Tajność postępowania była wówczas wykorzystywana nie do ochrony dobra śledztwa, lecz do jego faktycznego nieprowadzenia lub do celów politycznych. Ta praktyka musi zostać zakończona. W sprawach dotyczących spraw i osób publicznych, zwłaszcza gdy postępowanie jest przedłużane ponad ustawowo przewidziany termin, prokuratura musi być zobowiązana do informowania opinii publicznej o samym fakcie przedłużenia oraz o ogólnych przyczynach takiej decyzji. Brak jakiejkolwiek informacji nie jest neutralny – podważa zaufanie do instytucji państwa i sprzyja narracjom tych, którzy są zainteresowani uniknięciem odpowiedzialności. Sprawa CPAC jest dziś testem, czy prokuratura rzeczywiście zerwała z praktykami z czasów PiS, czy też nadal funkcjonuje w logice tajności i proceduralnej zwłoki. Krzysztof Kłak Radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego Przewodniczący Komisji Rewizyjnej
Rzeszów, dnia 15 grudnia 2025 roku Pan Waldemar Żurek Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny ul. Aleje Ujazdowskie 00-950 Warszawa Dotyczy standardów prowadzenia i komunikowania - postępowanie przygotowawcze finansowanie konferencji CPAC Poland 2025 sygn. 3036-1.Ds.77.2025 – pismo Prokuratora Jarosława Kulczyckiego, Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie, z dnia 3 grudnia 2025 r. Szanowny Panie Ministrze, Zwracam się do Pana Ministra w sprawie postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie pod sygnaturą 3036-1.Ds.77.2025, dotyczącego finansowania konferencji CPAC Poland 2025 ze środków publicznych Samorządu Województwa Podkarpackiego. Nie jest moim celem ingerowanie w konkretne decyzje proceduralne, lecz wskazanie na rosnące wątpliwości, co do standardów prowadzenia tego postępowania – w szczególności w zakresie doboru i sekwencji czynności, które w mojej ocenie nie tylko nie przybliżają sprawy do rozstrzygnięcia, ale mogą sprawiać wrażenie działań pozorowanych. Sprawa CPAC przestała być lokalnym problemem w momencie, gdy stała się jednym z kluczowych wątków tajnego posiedzenia Sejmu RP, a następnie została jednoznacznie osadzona w kontekście bezpieczeństwa państwa przez publiczną wypowiedź Prezesa Rady
Ministrów Donalda Tuska. Premier stwierdził, że wielkie imprezy polityczne były organizowane za pieniądze operatorów z rynku kryptowalut, w tym podmiotu, który powstał z pieniędzy przestępczych, a następnie został uratowany przez środki rosyjskie – wprost wskazano na powiązania z mafią i służbami. Ta wypowiedź nadała sprawie rangę wykraczającą poza klasyczne postępowanie dotyczące naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Premier Donald Tusk powiedział wprost: „Patrzyłem na tych wszystkich, którzy organizowali wielkie imprezy polityczne za pieniądze operatorów na rynku kryptowalut. Wielkiej imprezy polityczne na które ściągano nawet byłego prezydenta dzisiejszego prezydenta premiera Morawieckiego nie wiadomo jeszcze kogo, ale generalnie sama czołówka sama śmietana i przecież te pytania były zasadnicze absolutnie kluczowe. Jak to jest możliwe? Że za pieniądze firmy, która powstała z pieniędzy przestępczych, a następnie została uratowana przez pieniądze rosyjskie, mafię rosyjską i służby rosyjskie, za pieniądze tej firmy bawili się albo organizują swoje życie publiczne imprezy ludzie PiS-owskiej władzy”. W tym kontekście szczególnie niepokojące jest to , że postępowanie 3036-1.Ds.77.2025 od wielu miesięcy pozostaje w fazie in rem, bez przedstawienia zarzutów konkretnym osobom, mimo że materiał dowodowy dostępny prokuraturze – w tym dokumenty pozyskane nawet przeze mnie w ramach interpelacji i odpowiedzi na nie – powinien pozwolić na przejście do kolejnego etapu. Te dokumenty zawierają pełną chronologię decyzji Zarządu Województwa, opisy umów, mechanizmy finansowania i wskazują osoby odpowiedzialne za podejmowanie tych decyzji. Na tym tle szczególnie niezrozumiałe są dwie grupy czynności, które prokuratura podjęła w ostatnim czasie. Po pierwsze, ustalanie listy amerykańskich gości konferencji CPAC. Czynność ta nie ma żadnego znaczenia dla meritum sprawy – goście zagraniczni nie podejmowali decyzji o wydatkowaniu środków publicznych, nie uczestniczyli w procedurach finansowych i nie ponoszą odpowiedzialności za konstrukcję prawną umów. Co więcej, właśnie ten wątek stał się natychmiast paliwem dla akcji medialnej Telewizji Republika i portalu Niezalezna.pl, które przedstawiły działania prokuratury jako „atak na relacje polsko-amerykańskie”. W efekcie śledztwo dotyczące wydatkowania środków publicznych zostało w przestrzeni publicznej przekształcone w rzekomy konflikt geopolityczny. Trudno oprzeć się
wrażeniu, że dobór takiej czynności – nieistotnej dla sprawy, a jednocześnie nośnej propagandowo – obiektywnie ułatwił ten atak medialny i trudno przypuścić, iż prowadzący postępowanie mogli o tym nie wiedzieć, co z kolei każe zadać pytanie, o intencjonalność takiego działania. Po drugie, skierowanie do policji czynności mających na celu ustalenie, na czym polega wpływanie na świadków poprzez przekaz medialny. Wypowiedzi Michała Rachonia i innych osób były publiczne, wielokrotnie powtarzane, dostępne w sieci. Ich treść oraz potencjalny wpływ na świadków nie wymagały skomplikowanych ustaleń – prokurator prowadzący, dysponując doświadczeniem, mógł samodzielnie ocenić, czy przekaz generowany przez media, w tym TV Republika, której udział w CPAC miał charakter najbardziej bezpośredni, będzie miał wpływ na świadków i czy generowanie przekazu w tym zakresie miało charakter intencjonalny. Przekazanie tego wątku do policji sprawia wrażenie kolejnego odsunięcia w czasie zasadniczych decyzji procesowych. Oba te kierunki działań tj. ustalanie listy gości z USA i analiza wpływu publikacji medialnych – łączy jedna cecha - nie przybliżają one postępowania do rozstrzygnięcia, a jednocześnie generują skutki uboczne w postaci wzmocnienia narracji podmiotów zainteresowanych rozmyciem odpowiedzialności. W mojej ocenie jest to nielogiczne i może być odbierane jako gra na czas. Dodatkowo zaniepokojenie budzi odmowa udostępnienia postanowień o przedłużeniu postępowania. Tego rodzaju praktyka była charakterystyczna dla okresu rządów PiS i polegała na utrzymywaniu opinii publicznej w niewiedzy, co do powodów przewlekłości. Jeżeli obecna prokuratura ma zerwać z tym modelem, konieczne jest przyjęcie standardu, zgodnie z którym w sprawach o znaczeniu publicznym informuje się opinię publiczną o przedłużeniu postępowania i wskazuje – choćby ogólnie – powody takiej decyzji. Sprawa CPAC znalazła się w centrum polskiej debaty publicznej, a nawet uwarunkowań międzynarodowych. Jest także testem dla wiarygodności instytucji państwa i wielu aspektów, które wskazał Prezes Rady Ministrów Donald Tusk. W tym kontekście Pismo Prokuratora Jarosława Kulczyckiego z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie z dnia 3 grudnia 2025 r., sygn.
akt 3036-1.Ds.77.2025 uważam za niepokojący symptom sprawiający, iż za konieczne uznałem skierowanie niniejszego pisma. Z poważaniem, Krzysztof Kłak Radny Sejmiku Województwa Podkarpackiego Przewodniczący Komisji Rewizyjnej ul. Królowej Jadwigi 46 37-200 Przeworsk e-mail: krzysztofklak@yahoo.pl W załączeniu: 1. Pismo Prokuratora Jarosława Kulczyckiego, Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie, z dnia 3 grudnia 2025 r., sygn. akt 3036-1.Ds.77.2025

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *