Podkarpacki układ PiS - Temida

HoReCa pod lupą prokuratury: kto wymyślił mechanizm dywersyfikacji?

Dziś (25 sierpnia) w Prokuraturze Okręgowej w Rzeszowie przesłuchany został przewodniczący klubu radnych Koalicji Obywatelskiej, Krzysztof Kłak. Wezwanie nastąpiło w związku z toczącymi się postępowaniami dotyczącymi programu HoReCa, finansowanego z Krajowego Planu Odbudowy. Równolegle sprawą zajmuje się również Prokuratura Europejska, która prowadzi własne śledztwo w sprawie wykorzystania unijnych funduszy w Polsce. Przesłuchanie Kłaka związane jest z oświadczeniem, opublikowanym przed sobotnią sesją nadzwyczajną sejmiku, która obradowała właśnie w sprawie tego, jak wydatkowane są środki z KPO, wątpliwości co do działań zarządu marszałka Władysława Ortyla.

Choć w przestrzeni publicznej najwięcej emocji budzą przykłady pojedynczych dotacji — zakupów luksusowych jachtów czy modernizacji klubów — sedno problemu leży gdzieś znacznie głębiej. Kwestia która wiedzie do kluczowych pytań o odpowiedzialność za nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków, brzmi: kto właściwie skonstruował mechanizm dywersyfikacji działalności, stanowiący podstawę programu? Czy był to element narzucony przez Unię Europejską? Nic na to nie wskazuje. A może polskie ministerstwo, kierowane za czasów PiS m.in. przez Małgorzatę Jarosińską-Jedynak, świadomie wprowadziło takie kryterium, które od początku otwierało pole do nadużyć? A jeśli nie celowo, to czy przez zaniedbanie, które teraz ujawnia swoje konsekwencje?

Na Podkarpaciu sprawa nabiera dodatkowego wymiaru. To właśnie tutaj, w Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, nadzorowanej przez zarząd województwa, realizowane są reguły zapisane wcześniej w ministerstwie. I to właśnie w tym samym zarządzie województwa dziś zasiada Jarosińska-Jedynak. Zestawienie tych faktów rodzi pytania o system, w którym ta sama osoba współtworzyła zasady na szczeblu centralnym, a teraz nadzoruje ich stosowanie w regionie.

Właśnie dlatego coraz częściej mówi się, że sprawa HoReCa to nie jest opowieść o „jednym czy drugim jachcie”, lecz o architekturze całego mechanizmu. Mechanizmu, który mógł być zaprojektowany wadliwie, albo wręcz tak, by umożliwiał dowolne dysponowanie środkami publicznymi na końcu procesu. To właśnie tę kwestię — kto i w jaki sposób ukształtował fundamenty programu — będą zapewne kluczowe dla toczących się postępowań prokuratorskich.

W ten sposób przypadek HoReCa na Podkarpaciu staje się fundamentalnym case study: pokazuje, jak mechanizmy KPO mogły zostać wykorzystane do nadużyć, i to w sytuacji, gdzie ta sama osoba najpierw ustalała reguły, a później je realizowała. Oświadczenie Kłaka i jego przesłuchanie przez prokuraturę nadają sprawie ciężar polityczno-prawny. Powtórzmy jeszcze raz, najważniejsze pytanie brzmi: czy dywersyfikacja była tylko nieudanym pomysłem, czy celowym otwarciem furtki do finansowania jachtów, klubów swingersów i innych absurdów. To rozstrzygnięcie może zdecydować, czy sprawa zakończy się politycznym skandalem, czy poważnymi wyrokami karnymi. Zagadnienie nie jest błahe. Marnotrawstwo środków publicznych, zwłaszcza unijnych, to zmora od lat. Polski na to nie stać. Wyświetlenie systemowych patologii HoReCa, wciąż jeszcze na początku realizacji KPO, byłoby ważnym sygnałem dla układów ministerialno-urzędniczych: myślcie jednak, co piszecie, bo nie koniecznie na piękne oczy uwierzymy, że tak głupio wyszło tylko przez przypadek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *